Lody truskawkowe … do mycia

Zrobiłam wyjątek od reguły i kupiłam żel do mycia – truskawkę z wanilią. Myślę, że można sobie od czasu do czasu podarować odrobinę rozkoszy. I kiedy tak zażywałam kąpieli musiałam się mocno pilnować, żeby mydła nie wziąć do ust 🙂 Taki ma zapach, a jakże! Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiła się natarczywa myśl: jak to zrobili, a jeśli taki efekt możliwy jest w mydle, to czy nie stosują podobnych tricków w naszej żywności…?

Otóż to. Mamy szerokie spektrum mlecznych produktów do wyboru, od naturalnych po smakowe, tylko kto mi zagwarantuje, że wewnątrz takiego jogurtu truskawkowego, znajdę „żywą” truskawkę, a nie na przykład chemiczną mieszankę do złudzenia przypominającą ten owoc? Myślę, że w tej kwestii należy liczyć na siebie … I jeszcze ta koszenila…

Ale nie tracę nadziei, może nadejdzie czas, gdy producenci, zamiast sztuczek i tanich chwytów pomyślą, o tym że gości przyjmuje się tym, „czym chata bogata”, bo gospodarza, który nie szanuje swoich gości, po prostu się omija.

Właśnie wyciągnęłam z zamrażarki kilka truskawek, gdy trochę odtają, zaleję je naturalnym jogurtem i posypię cukrem waniliowym, a na wierzch położę listek mięty. A co z lodami? Hmm, nie widzę problemu. W podobny sposób można przygotować większą ilość a potem rozlać do formy i zamrozić. A truskawki jeść warto, bo są prawdziwą bombą witaminową.

 


Zapraszam do siebie na degustację 🙂
 

Na prostatę

Rak prostaty to choroba, która dotyka coraz większą ilość mężczyzn. Gdy zawodzi cała lista leków, które może doradzić nam doktor, czas sięgnąć po sprawdzone sposoby naturalne, aczkolwiek nadal polecane przez medycynę. Naukowe badania, przeprowadzone przez jedno z amerykańskich stowarzyszeń urologicznych udowodniły, że wypita jeden raz dziennie szklanka soku z owocu, jakim jest granat, pomoże zahamować rozwój raka prostaty. Czyli jeśli medycyna nie pomaga, należy dowołać się do natury. I tu zawsze występuje element zaskoczenia, bo ponoć to chemia działa tak silnie, że nie daje nam największą szansę na wyleczenie. Można przeżyć zaskoczenie, ponieważ zawsze tam, gdzie nie udaje się medycynie, udajemy się po naturalne metody. Obyłoby się nawet bez wizyty u lekarza, jeśli zdarzyłoby się tak, że nauczylibyśmy się wyciągać odpowiednie wnioski z tego, że medycyna naturalna jest nam naprawdę przyjazna i dzięki temu możemy uniknąć leczenia czegoś, kosztem czegoś innego, tak właśnie unikniemy zniszczenia organizmu przez leki.

Kosmetyki naturalne

W dobie zalewających nas ze wszystkich stron produktów wypełnionych spulchniaczami, konserwantami oraz polepszaczami zapachu i konsystencji coraz częściej tęsknimy za kosmetykami bazującymi na naturalnych składnikach, pozbawionymi sztucznych domieszek i neutralnych dla naszego zdrowia. Oczekujemy kosmetyków, które w harmonii z naturalnymi potrzebami naszej skóry łagodnie zapewnią jej nawilżenie, ochronę i pielęgnację, a nam dostarczą komfortu psychicznego i relaksu. Dobrze wybrane kosmetyki naturalne mają szansę spełnić to zadanie.

Skład naturalnych kosmetyków

W polskim prawodawstwie farmaceutycznym nie istnieje zapis, który regulowałby, jakie kosmetyki mogą uchodzić za naturalne i jakie wymogi musiałyby spełnić, by zostać zaliczonymi do tej kategorii. Przyjęto uważać, że kosmetyk naturalny to taki, który w swoim składzie zawiera przynajmniej 95 % składników pochodzących z natury: wyciągów roślinnych, ekstraktów czy olejków eterycznych. Należy uważać na ostatni wymieniony składnik- olejki eteryczne, mimo że pochodzą prosto z natury są silnie działającym surowcem i u wrażliwych osób- alergików i atopików mogą powodować podrażnienia i reakcje uczuleniowe. Szczególne predyspozycje do wywoływania alergii ma rumianek pospolity i jego pochodne. Dodatkowo surowce wykorzystywane do produkcji naturalnych kosmetykówmuszą pochodzić z upraw ekologicznych, certyfikowanych przez dwie niezależne instytucje europejskie: francuską Ecocert lub niemiecką– BDIH. Zabrania się użycia roślin modyfikowanych genetycznie, a także używania składników pochodzenia odzwierzęcego i testowania kosmetyków na zwierzętach. Kosmetyki naturalne nie zawierają olejów mineralnych, jak parafina, sztucznych barwników, zapachów i konserwantów. Są pakowane w szklane lub metalowe słoiczki, co polepsza ich trwałość.

Gdzie kupować kosmetyki naturalne?

Kosmetyki naturalne nie są dostępne w każdym sklepie. Drogeria internetowa, system sprzedaży wysyłkowej czy apteka to miejsca, gdzie dużo łatwiej nabędziemy naturalne kosmetyki. Zwracajmy uwagę na doświadczenie producenta, opinie o kosmetykach i to, jak długo firma utrzymuje się na rynku. Czasem warto pokusić się o zakup droższych kosmetyków, co do których jakości nie można mieć zastrzeżeń niż decydować się na tańsze produkty z niepewnego źródła. Nie zawsze udaje się trafić w kosmetyk idealny dla potrzeb naszej skóry za pierwszym razem, ale warto próbować do skutku. Uwolniona od sztucznych składników skóra odwdzięczy się nam pięknym i promiennym wyglądem.

Co to jest LDL i HDL?

Cholesterol jest nazywany zwyczajowo lipoproteinami, to jest substancjami lipidowymi znajdującymi się w w naszych krwinkach. Nieprawidłowe nasycenie cholesterolu spowodować może do poważnych schorzeń, jak np. atak serca lub też choroba niedokrwienna serca. Choć problemy z cholesterolem są naturalne u osób w podeszłym wieku, jednak znacznie częściej temat ten dotyka również ludzi młodych.

Zazwyczaj słowo “cholesterol” kojarzy nam się z czymś złym, jako czynnik powodujący niebezpieczne schorzenia. Tymczasem jest konieczny do prawidłowego działania organizmu.

Są 2 rodzaje cholesterolu: “dobry” i “zły”.

Ten pierwszy oznaczany jest jako HDL. Ma on za zadanie transport cholesterolu z krwinek do wątroby. Co sprawia że tłuszcze nie odkładają się w krwi, co mogłoby prowadzić do poważnych chorób. Ten typ cholesterolu dostarczają kwasy omega 3 i witamina e które zawierają m.in. lucerna, ryby, kapary itp.

LDL, czyli zły cholesterol, w przeciwieństwie do HDL, transportuje cząsteczki lipidowe z wątroby do krwinek. Jego zbyt duża ilość spowodować może tworzenie się złogów tłuszczu w naczyniach krwionośnych, co może prowadzić do miażdżycy, wylewu. Przyczyną zbyt dużej ilości złego cholesterolu jest niezdrowa dieta, niedobór witaminy c i e, a także dziedziczenie genetyczne.

Jak obniżyć cholesterol?

Konieczne są regularne badania wysokości “złego” i “dobrego” cholesterolu. Jedną z kluczowych kwestii jest właściwie ustalona dieta. W jej ustalaniu musi uczestniczyć lekarz, który zna wyniki badań oraz naszą kondycje zdrowotną Kolejną sprawą jest ruch i ćwiczenia fizyczne, zwłaszcza, że ważna jest waga – zbyt wysoka jest w stanie być powodem dolegliwości związanych z cholesterolem. Zbyt wysoki stan cholesterolu pojawia się zwykle u osób po 65 roku życia, dlatego muszą one szczególnie wykonywać częste badania oraz zadbać o zapobieganie chorób np. przyjmowanie suplementów diety.

Melaleuca alternifolia

„Kosmetyki mają pielęgnować, chronić i odżywiać skórę, opóźniać procesy starzenia skóry, korygować niedociągnięcia urody, podkreślać niektóre walory urody”. – Tak grzmi na swym blogu dr Henryk Różański, znawca medycyny i biologii. Ale dlaczego mówi o tym …? Czyż nie jest to oczywiste? Otóż to. Jesteśmy zewsząd oblegani różnego rodzaju specyfikami z kategorii kremów, balsamów, toników, emulsji, mleczek, i co tam jeszcze, które coraz bardziej oddalają się od swego, prawdziwego przeznaczenia – pielęgnacji skóry. A potrzeba naprawdę niewiele, żeby sobie pomóc.

Będę jeszcze powracać do tematu i do opracowań pana dr Różańskiego, którego wiedza w zakresie fitoterapii oraz fitochemii jest doprawdy imponująca.


Dziś wspomnę
 o olejku z drzewa herbacianego, w którym od kilku dni jestem zakochana 🙂 Nazwa tego rarytasu w łacinie brzmi Melaleuca alternifolia, po angielsku natomiast Tea tree oil.
I cóż potrafi ten nasz olejek:

* ma działanie przeciwbakteryjne

* przeciwgrzybicze

* przeciwwirusowe

* działanie przeciwzapalne i zapobiegające podrażnieniom skóry

* wcierany w skórę skroni wykazuje działanie uspokajające

* zalecany w stanach szoku, histerii i silnego zdenerwowania

* wykazuje niszczące działanie na roztocze kurzu domowego

A ponadto cudownie pachnie 🙂 wąchanie tego specyfiku (tzw. inhalacja) może pobudzić do lepszej pracy układ odpornościowy. Jednym słowem – cudo płynące wprost z natury.

Moją pasją jest kuchnia, moim hobby kulinaria

Polacy znani są z tego, że lubią dobrze zjeść. Wydaje mi się, że tradycyjną staropolską kuchnię zamieniają na lżejszą, zdrowszą.

Nadal istnieje kuchnia regionalna, która w dużej mierze nawiązuje do staropolskich zwyczajów kulinarnych. Muszę jednak przyznać, że w ostatnich latach zmieniły się na nasze nawyki żywieniowe. Nie ma już miejsca na kuchnię ”późnego Gierka”, na „kuchnię PRL-u”. Była to siermiężna kuchnia kryzysu z małą ilością przypraw, warzyw. Zupełnie nie zwracano uwagi na estetykę serwowanych potraw. Pojawiał się królik, baranina, konina, sznycel pożarski, mielone. Królowały zasmażki. Przypomnijmy sobie chociażby szpinak, do jedzenia którego zmuszano nas w przedszkolach. Dzisiaj się nim zachwycamy. Jest podawany na wiele różnych sposobów, np. z rozpuszczonym serem gorgonzola i suszonymi pomidorami czy też sałatka z surowych liści szpinaku z gruszkami, orzeszkami pinii. Ostatnie dwadzieścia lat, kiedy Polacy wreszcie mieli okazję wyruszać za granicę, poznawać nowe kraje, ich kulturę, ich kuchnię, wiele zmieniło. Zobaczyli, że gotowanie może być dziełem sztuki. Zmienił się też status szefów kuchni.

 

No właśnie dawniej kucharze nie cieszyli się taką estymą, nie byli gwiazdami telewizji tak jak dziś.

Oczywiście, nie oszukujmy się. Niedawno któryś z dziennikarzy zapytał moją mamę, czy z zadowoleniem przyjęła wiadomość, że wybrałem szkołę gastronomiczną. Była pełna obaw. Do tego rodzaju szkoły szli ci, którzy nie dostali się do innych szkół. Kelnerów i kucharzy kojarzono z nieustającymi balangami. Broniłem się przed opinią mamy, podając za przykład ojca, który pracował w branży budowlanej – powszechnie uważanej za mocno nadużywającą trunków – a nigdy nie widziałem ojca pijanego. Dzisiaj moi koledzy, ja jesteśmy inaczej postrzegani. Naprawdę ciężko pracujemy. Jestem w tym zawodzie od siedemnastu lat. Stworzyłem Klub Szefów Kuchni, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szefów Kuchni, byłem przez cztery lata prezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Cukierni. Zasiadam jako juror w różnych polskich i ogólnoświatowych konkursach kulinarnych. Współpracuję z rozgłośniami radiowymi i stacjami telewizyjnymi. Podróżuję po całym świecie, biorę udział w różnych pokazach kulinarnych. Niedawno byłem w Łodzi na święcie kulinarnym poświęconym dawnym łódzkim tradycjom kulinarnym. A więc z jednej strony kuchnia polska, a z drugiej mocne akcenty żydowskie. Siedem lat współpracowałem z polską reprezentacją piłki nożnej, a więc jestem kojarzony z lekką, zdrową kuchnią, nawiązującą do tradycji śródziemnomorskiej. I taką kuchnię przede wszystkim preferuję, dodając do niej elementy naszej tradycyjnej kuchni staropolskiej. Oczywiście nie eliminuję bigosu, żuru. Ograniczam jednak używanie tłuszczu, mąki do zagęszczania.

 

Swoje gotowanie określa Pan mianem cross-cookingu.

Niektórzy śmieją się ze mnie, że wymyśliłem taką nazwę, ale się tym nie przejmuję. Przygotowuję dania polskie, a do tego włączam elementy kuchni włoskiej, francuskiej czy orientalnej. Uwielbiam pesto w połączeniu z naszą zupą pomidorową. Kaczka nie musi być koniecznie pieczona z jabłkami i majerankiem. Można spróbować podawać ją z figami, jak to robią Francuzi, czy z kremem balsamicznym serwowanym przez Włochów. Myślę, że nasze społeczeństwo zrozumiało, że sposób odżywiania jest bardzo istotnym elementem zdrowia. Ale nie tylko. Osoby szczupłe są bardziej atrakcyjne, lepiej się sprzedają. Jeśli ktoś potrafi zarządzać swoim ciałem, będzie potrafił dobrze prowadzić interesy firmy, która go zatrudni. Tak myślą pracodawcy.

 

Zwraca Pan uwagę na swoją wagę?

Tak, choć mam drobną nadwagę. Uważam na to, co jem. Radzę robiąc zakupy wrzucać do koszyka produkty o mniejszej ilości kalorii. Zamiennikiem białego cukru może być cukier trzcinowy lub słodzik, zamiast masła proponuję zdrowsze miksy, oliwę z oliwek zmieszaną z olejem np. słonecznikowym, sól jodowaną zamiast zwykłej. W moim koszu na zakupy zawsze znajduje się dużo warzyw i owoców. Są znakomitym zastępstwem dla słodyczy. Wiąże się to między innymi z tym, że moja trzynastoletnia córka, jak spora część młodszego pokolenia, również zaczyna mieć nadwagę. Większość czasu spędza, podobnie jak jej trochę starsi i młodsi koledzy, przed komputerem. Brakuje jej ruchu. Ponadto szkolne sklepiki serwują dzieciom słodzone napoje i chipsy, które zawierają ogromne ilości kalorii. Myślę, że właśnie młodym ludziom musimy wpoić nawyki zdrowego żywienia. Przed nimi całe życie. Szczupła sylwetka uchroni ich przed wieloma poważnymi chorobami, z którymi boryka się średnie pokolenie Polaków. Na szczęście 20 – 30-latkowie zaczynają zwracać uwagę na to, co jedzą.

 

A więc jaką proponuje pan dietę?

Mówmy raczej o sposobie odżywiania się. Wspominałem już, że bliska jest mi tradycja śródziemnomorska z warzywami, oliwą z oliwek no i rybami. Ich w naszej diecie nie może zabraknąć. Są bogatym źródłem kwasów omega-3. Zapomnijmy jednak o grubych, przesączonych tłuszczem panierkach. Jedzmy ryby z pieca, grillowanie, gotowane na parze. Możliwości jest naprawdę wiele. Do tego dodałbym jeszcze, by zwracać uwagę na spożywanie produktów jak najmniej przetworzonych, by wprowadzać do organizmu jak najwięcej błonnika. Zachęcam też do spożywania przetworów mlecznych, bogatych w wapń, co zapewni nam mocne kości i zęby. Pamiętajmy też o kaloriach zawartych w słodkich napojach i alkoholu. Pijmy jak najwięcej zwykłej wody mineralnej. Nie ma ona kalorii i dostarcza brakujących nam minerałów. Hamuje odczucie głodu.

 

Proszę zdradzić, w jaki sposób powstają pomysły na Pana specjały? Poszukuje Pan smaku doskonałego, jak wskazuje tytuł ostatniej Pańskiej książki.

Pewnie moje poszukiwania będą trwały do końca życia. Inspirują mnie podróże. Odwiedzam różne zakątki Polski. Spotykam się z ludźmi, jadam w małych regionalnych restauracyjkach, gdzie mogę próbować potrawy, których nigdzie indziej nie spotkam. Jeżdżę na szkolenia po całym świecie. W ubiegłym roku byłem w Kordobie, gdzie spotkałem się z oryginalną kuchnią andaluzyjską. We Włoszech poznawałem tajniki modnej dzisiaj kuchni włoskiej. Nie siadam na laurach. Przeglądam różne ksiązki kucharskie, specjalistyczne pisma. Obserwuję, co dzisiaj oferują wielcy mistrzowie kuchni, co jest modne i co nasi goście mają ochotę jeść. Zasiadam jako juror w wielu konkursach kulinarnych. Tam też podglądam, zapamiętuję oceniane potrawy. Podczas jednego z konkursów zrobił na mnie duże wrażenie sos waniliowy serwowany do sandacza. Po powrocie do Polski postanowiłem go zmodyfikować, dodałem do niego trochę kurkumy. W wigilijny wieczór sandacz z tym sosie zrobił furorę.

 

Plany na przyszłość?

Moją pasją jest kuchnia, moim hobby kulinaria, a moim zawodem gotowanie. Dzięki splotowi tych czynników udało mi się osiągnąć sukces. Ale tak jest w każdym zawodzie: jeżeli połączy się pasję z pracą zawodową, ma się dużą szansę na osiągnięcie sukcesu. Dlatego moje plany wiążą się z tym, co robię. Na pewno powstaną następne książki, przygotowuję drugą edycję konkursu Kulinarny Talent Roku. Chciałbym, by moi goście byli zawsze zadowoleni. Pragnąłbym również , by pasażerom Business Class LOT-u smakowało skomponowane przeze mnie menu. Jest mi bardzo miło, że LOT uznał moje propozycje za najciekawsze. Menu skomponowałem w oparciu o lekkie mięso indyka, kurczaka, dużą ilość sałat z pysznymi sosami. Pojawia się również ryby z różnymi warzywami. Każde danie to swoisty klejnot w mini naczyniu. No i …koniecznie muszę wreszcie poświęcić więcej czasu mojej żonie i córce.

Czego Panu życzyć?

Zdrowia. Trzy razy w tygodniu jestem w szpitalu na Szaserów. Stojąca praca, lekka nadwaga i tysiące przejechanych w samochodzie kilometrów spowodowało, że mam kłopoty z kręgosłupem.

Depresja u chorych

Depresja u osób, które mają stwierdzony guz nowotworowy zawsze była traktowana jako reakcja na ogłoszoną diagnozę, jako fakt załamania się po usłyszeniu tego, co traktujemy jako wyrok. A naukowcy, w ostatnich czasach odkryli, że nie tylko psychika człowieka ma wpływ na depresję w jaką zapada podczas choroby. Wszystkiemu winien jest guz, który wydziela z siebie substancję wpływająca na mózg człowieka i właśnie to wywołuje stany lękowe i depresyjne, co wcale nie pomaga, tylko bardzo szkodzi, przy próbie zaleczania nowotworu. Jednak jak bardzo silny nie byłby pacjent, to nie od niego zależy to, czy podda się, czy nie. Widzimy tu właśnie zależność między tym, jak bardzo połączone są ze sobą wszystkie organy człowieka i jak bardzo przemyślane jest to połączenie. Przemyślane w ten sposób, bo skoro cały organizm poddaje się chorobie, to nowotwór wywołuje uczucie, jakoby człowiek już się poddał i nie miał dalszej siły, aby wyzdrowieć ze względu na depresję, której przyczyna leży w psychice. A tu, przyczyna jest zupełnie inna.

 

W moim magicznym domu … – decoupage

Zupełnie od niedawna, ale dość mocno zauroczona jestem możliwościami jakie daje decoupage, czyli technika zdobienia przedmiotów polegająca na wycinaniu z papieru wybranego motywu i sprawieniu, że ów motyw znajdzie się na ulubionym przedmiocie, stając się jego integralną częścią.
To tak w wielkim skrócie, ponieważ cały urok polega na tym, żeby wybrać odpowiednią kolorystykę, kształty, pismo drukowane i jednocześnie nie przedobrzyć. Dekorować tą techniką można praktycznie wszystko najczęściej jednak są to przedmioty drewniane od małych skrzyneczek, zawieszek, wieszaków po komody, półki na ścianę czy regały. Dla wprawionych rąk nie stanowi problemu ozdobienie skorupki kurzego jaja. Powstają prawdziwe cudeńka 🙂
Jest jeszcze jeden aspekt warty uwagi, a mianowicie podobno praca przy decoupage niesamowicie odstresowuje. A więc jest to coś godnego polecenia dla każdego w dzisiejszych, zwariowanych czasach.
W poszukiwaniu materiałów o decoupage natknęłam się na stronę Asket. To dzięki jej uprzejmości możemy podziwiać dekorację świąteczną. Oprócz galerii, znalazłam wiele ciekawych informacji o samej technice i nie tylko. Jest również możliwość zapisania się na kurs dla zupełnie nie znających tematu. Można również dołączyć do grona interesujących osób, które łączy wspólna pasja – decoupage.

 

Tajemnica wody

Przyzwyczajeni, że po odkręceniu kurka – pojawia się woda, zdaje się umyka nam coś bardzo, podkreślam – bardzo istotnego, a o czym chyba większość nie zdaje sobie nawet sprawy.

W moim przypadku, dzwoniło coś, gdzieś, ale jakoś tak oddalałam tą myśl i dziś powiedziałam: dobrze wchodzę w to – chcę się dowiedzieć więcej na temat substancji, która oczyszcza, gasi pragnienie, ochładza, rozgrzewa, … (ciąg dalszy można dopisać) 🙂

Znalazłam film, w którym naukowcy i badacze z różnych krajów, m.in. z Rosji, USA, Japonii, Austrii, Izraela dochodzą do wniosku, że woda posiada właściwości, które wykraczają daleko poza nasze zwykłe codzienne wyobrażenia. Dzięki wodzie możemy dostrzec fakt, że nasze myśli wywierają wpływ na otaczającą nas rzeczywistość.

A jak działają nasze myśli i emocje na wodę można obejrzeć na stronie japońskiego naukowca Masaru Emoto. http://www.masaru-emoto.net/english/water-crystal.html Na zdjęciach znajdują się zamrożone kryształki wody poddanej wcześniej konkretnemu działaniu: modlitwie, odczuwanie wdzięczności, prawdy, pokoju, czy reakcja na muzykę klasyczną, oraz ciężkiego brzmienia.
Oprócz galerii fotograficznej, zachęcam do obejrzenia filmu, który daje do myślenia. Może faktycznie niewiele potrzeba, żeby zmienić swoje nastawienie do świata, do życia, do siebie i innych, a owoce tego będą zaskakująco pozytywne…


Cukier brzozowy

Ksylitol, nazywany również cukrem brzozowym chociaż cukrem nie jest, bowiem należy do rodziny z grupy alkoholi. Jaką ma historię?

Podczas II wojny światowej, gdy brakowało żywności a tym bardziej cukru, fińscy naukowcy zakasali rękawy (i taką postawę ja rozumiem i popieram) by znaleźć zamiennik tego kalorycznego słodzika. Co prawda ksylitol już wcześniej został odkryty, ale dopiero kryzys wojenny wymusił na nich konkretne działanie.

Przy okazji zauważyli, że ksylitol ulega przemianie w organizmie bez udziału insuliny. Osoby chorujące na cukrzycę wiedzą jakie ma to znaczenie.

Dalej, a jest to dla mnie rzecz niezwykle istotna, to zasadowy (alkaliczny) charakter tego produktu. Podczas, gdy inne substancje słodzące zakwaszają organizm.

Następną, interesującą sprawą, popartą naukowymi badaniami jest przyjazne działanie ksylitolu na zęby. Jako środek przeciwbakteryjny skutecznie rozprawia się z niektórymi bakteriami, wirusami, oraz grzybami. Zaleca się nawet – uwaga – po wieczornej toalecie zażyć szczyptę ksylitolu z uwagi na lecznicze właściwości potrafi także odbudować mikrouszkodzenia w szkliwie zęba. Dla mnie, to już odjazd 🙂 Ale takie są fakty.

Kolejnym czynnikiem przemawiającym za tym, aby się z naszym bohaterem na stałe zaprzyjaźnić jest fakt, że dostarcza organizmowi 4o% mniej kalorii niż cukier i zmniejsza łaknienie na słodycze. No cudo po prostu.

Jest coś jeszcze 🙂 Ksylitol ułatwia mineralizację np. przyswajanie wapnia przez kości, podczas gdy zwykły cukier utrudnia ten proces, a nawet zabiera organizmowi witaminy z grupy B oraz mikroelementy. Co też nie jest bez znaczenia.

Z reguły zaleca się spożywanie w ilościach nie przekraczających 40 g dziennie, to około 8 łyżeczek. A zaczynać spożywanie od małych ilości, tak by organizm powoli przyzwyczaić do nowego.

Polecam, bo sama jestem w trakcie użytkowania i niewiele różni się w smaku od cukru, co więcej można nim zastąpić cukier przy robieniu przetworów, czy wypiekach.